Aktualności Album Galeria  Księga Gości Kontakt

 

Archiwum 

2008
2007
2006


Rok 2009

Styczeń
Luty
Marzec
Kwiecień
Maj
Czerwiec
Lipiec
Sierpień
Wrzesień
Październik
Listopad
Grudzień


A
ktualności
 


2009 rok - to już rzeczywistość

 

Styczeń - w pogodzie wszystko wróciło do normy. Mamy zimę - jak na razie bardzo łagodną - na termometrze zaledwie kilka stopni poniżej zera i na dodatek pada śnieg - a to ostatnimi czasy nie zdarzało się za często. Dla ogródka to dobra wiadomość, bo z jednej strony śnieg chroni rośliny przed ewentualnymi większymi mrozami, które lada dzień mają nadejść, a z drugiej - gdyby przyszło ocieplenie, topniejący śnieg przy okazji "podleje" roślinki.

6 stycznia - ale mróz - słupek rtęci pokazuje 14 stopni poniżej zera, w nocy jeszcze mniej. Na szczęście pada śnieg.

 Na drzewach i krzewach  osadziła się szadź. 

Ogródek wyglądał przepięknie, nawet nocą przy świetle ulicznych lamp.

Szadź to osad z lodu powstający przy zamarzaniu małych, przechłodzonych kropelek wody w momencie zetknięcia się ich z powierzchnią przedmiotu lub już narosłej szadzi. Składa się ze zlepionych kryształków lodu narastających czasami nawet do 2 cm grubości. W Polsce zjawisko to występuje bardzo rzadko - zaledwie kilka dni w roku. 

Na pierwszy rzut oka ogródek wygląda mało kolorowo. Nawet mąż oglądając zdjęcia spytał się, czy przypadkiem nie są one czarno-białe. Postanowiłam poszukać kolorów i udało się. Znalazłam czerwone nasionka berberysu, brązowe lipy, uschnięte listki i różę w przyjemnych kolorach brązu i czerwieni, a wszystko w zimowym przybraniu. 

 

I pomyśleć, że śnieg, szadź, szron, sople lodu tak efektownie ozdabiające ogródek, to jedynie różne postaci zwykłej wody, tyle że w stanie stałym.

Zdecydowanie bardziej przydatną cechą wody jest jej zdolność bycia cieczą. W tej postaci jest najbardziej rozpowszechnionym, znanym i jednocześnie najbardziej zagadkowym płynem na Ziemi - jej właściwości zasadniczo różnią się od pozostałych substancji. Na przykład woda w postaci cieczy ma najwyższą właściwą pojemność cieplną. To właśnie dzięki niej woda przekształca morza i oceany w olbrzymie zasobniki ciepła, łagodzące dobowe wahania temperatury powietrza.

Inną, nie mniej ważną własnością jest jej zdolność do zwiększania swojej objętości przy zamarzaniu, co również różni ją od innych substancji. Wszystkie ciała po przejściu w stan stały stają się bardziej gęste, z wyjątkiem wody oczywiście. Lód jako lżejszy od wody pływa na jej powierzchni, co chroni akweny Ziemi przed wymrożeniem w srogie zimy. Swoją maksymalną gęstość woda osiąga przy temperaturze 4oC, a więc w stanie ciekłym.

W szkole uczyliśmy się, że woda występuje w trzech stanach skupienia - stałym, ciekłym i gazowym. Okazuje się, że woda może przejść w jeszcze jeden stan skupienia - tzw. skamieniały. Zawarta w komórkach organizmów żywych, w tym również u człowieka, w temperaturze około 4oC może przejść w czwarty stan skupienia, który różni się zdecydowanie od lodu tym, że komórki żywego organizmu nie są przy tym rozrywane. Dla człowieka, składającego się w ponad 70% z wody, jej stan odgrywa zasadniczą, życiowo ważną rolę. W stanie tym, jak w śpiączce, człowiek może się znajdować dowolnie długo, i - co jest bardzo istotne - procesy fizjologiczne w organizmie ustają. W stan ten - zwanym stanem anabiozy albo skamieniałym - indyjscy i nepalscy jogini wprowadzają się drogą medytacji i mogą pozostawać w nim w głębokich jaskiniach górskich w temperaturze około 4oC bardzo długi okres czasu, po czym „ożywają” i powracają do normalnego życia. 

Woda ma jeszcze szereg innych właściwości, chociażby informatyczną - podobnie jak taśma magnetyczna czy płyta CD może być nośnikiem informacji. Albo bardziej prozaiczna, ale jakże przydatna w warunkach domowych - masaż lodem jest dobrym środkiem przeciw zmarszczkom i więdnięciu skóry. 

Trzeba przyznać - woda, to niezwykła i bardzo tajemnicza substancja, o ogromnych możliwościach.

Pierwsza dekada miesiąca za nami. Po kilku bardzo mroźnych dniach powróciła łagodniejsza zima. W dzień termometr pokazuje kilka kresek poniżej zera, w nocy trzyma jeszcze większy mróz. Ogródek pokrywa niezbyt gruba warstwa śniegu. Mocne słońce i wiatr sprawiają, że jego ilość niestety z dnia na dzień maleje. Przydałoby się choć kilka dni odwilży. Coś mi się wydaje, że po ostatnich mrozach i wiatrach w ogródku zrobiło się sucho.

16 stycznia - wreszcie spadło trochę śniegu. 

Temperatura bliska zero. Niebo w znacznej części zachmurzone, od czasu do czasu wyjrzy słońce - w sumie nie jest źle, choć mogłoby być lepiej.

Ostatnia dekada stycznia - mamy odwilż.

Trochę popadało. Po kilku tygodniach "mroźnej suszy" dobre i to. Co prawda w nocy czasami zdarza się kilka stopni poniżej zera, ale to wszystko z zimowych klimatów, za to w dzień temperatura niezmiennie dodatnia.

Trafił się nawet bardzo słoneczny, a co za tym idzie cieplutki dzień - taki z temperaturą powyżej 20-stu stopni - w słońcu oczywiście. Momentalnie zapachniało wiosną. A jak słońce, to wiadomo - fotki  połyskujących kropelek. 

W tej chwili to najciekawszy temat zdjęć z naszego ogródka.

Koniec stycznia - zima przypomniała sobie o nas. Złapał niewielki mróz, spadło  trochę śniegu. Generalnie pogoda bardzo przyjemna.

31 stycznia - i znowu popadało, tym razem na biało. Widać też kawał błękitnego nieba. Mam nadzieję, że jest to zapowiedź słonecznych i coraz cieplejszych dni, mimo, że luty - teoretycznie najmroźniejszy miesiąc roku - przed nami.

        

Aktualności Album Galeria  Księga Gości Kontakt

Powrót na stronę główną

Copyright H&W Krupińscy
Wszelkie prawa zastrzeżone