Aktualności Album Galeria  Księga Gości Kontakt

 

Archiwum 

2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006


Rok 2016

Styczeń
Luty
Marzec
Kwiecień
Maj
Czerwiec
Lipiec
Sierpień
Wrzesień
Październik
Listopad
Grudzień


A
ktualności
 


styczeń z solidnym mrozem, bez śniegu...

Styczeń, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu rozpoczął się siarczystym mrozem. Po ciepłym grudniu, nawiasem mówiąc najcieplejszym z wszystkich w historii pomiarów, nagle taki spadek temperatury. 4. grudnia termometr pokazywał u nas -16st. 

Błękitne niebo, mocne słońce, duży mróz, dokuczliwy wiatr, brak śniegu - tak wyglądają pierwsze dni nowego 2016. roku. 

To już dziesięć lat...

Dokładnie 10 lat temu na stronce umieściłam pierwszy wpis. Nie przypuszczałam wtedy, że dotrwam do tej chwili - w końcu 10 lat to kawał czasu. W przeciągu tego okresu stronka zmieniała się. Nigdy nie narzuciłam sobie twardych ram, poza które nie mogłabym się wychylić. Często pisałam o tym, co mi akurat w danym momencie w duszy grało, i niekoniecznie miało to związek z ogródkiem... Starałam się robić to w sposób jak najbardziej zwięzły, choć nie zawsze mi wychodziło. Wiedziałam jedno - zdjęć powinno być jak najwięcej. To one najlepiej oddają atmosferę panującą w danym czasie, zapisują każdą zmianę w ogródku. To dzięki nim mogłam zatrzymać w kadrze wiele ulotnych, pięknych chwil, pokazać mieszkańców naszego ogródka, stworzyć ich galerię. Przyznają, lubię robić zdjęcia, mąż zresztą też. Taka forma strony bardzo mi odpowiada. Nigdy nie myślałam o komercji. Na reklamy zamieszczane w księdze gości, niestety nie mam wpływu. Mogłabym usunąć księgę, ale wszystkie wpisy od Państwa są dla mnie tak cenne... Stronka była, jest i będzie moją bardzo prywatną, rejestrującą - to chyba najlepsze określenie - wszystko co mi w oko wpadnie. Pewnie jeszcze nieraz poruszę temat zupełnie nie a propos, za to dla mnie w jakiś sposób intrygujący czy zabawny. 

A w ogródku po staremu. Duży mróz, roślinki przeżywają ciężkie chwile. Nie tylko roślinkom jest ciężko. Właśnie teraz, kiedy to piszę, obserwuję w Internecie relację na żywo z meczu Polska - Rosja w siatkówce kobiet. Po dwóch zwycięskich setach, trzeci oddany Rosjankom. Chwila przerwy i następny set. 

W przerwie kilka styczniowych fotek. 

Czwarty set - druzgocąca porażka Polek. Przed nami tie-break... co za nerwy ... a było tak pięknie... Mam nadzieję, że nie sprawdzi się powiedzenie: dobre złego początki... Koniec meczu. Niestety sprawdziło się... ale szkoda...

6 stycznia - mróz zelżał, temperatura bliska 0st. W nocy spadło nawet trochę śniegu. Na wszelki wypadek zrobiliśmy kilka fotek, bo kto to wie jak długo śnieg się utrzyma...

Może jeszcze trochę popada... Już najwyższa pora... 

Druga dekada stycznia przed nami. Termometr pokazuje 3 st. powyżej zera, a na dworze rozpadało się na biało... Jutro plucha murowana...

W nocy jeszcze trochę dopadało śniegu. Rano ogródek wyglądał wręcz bajkowo. Zima  pokazała się od najpiękniejszej strony. Gdyby jeszcze tak kilka kresek poniżej zera... Niestety, utrzymująca się dodatnia temperatura nie pozwoliła długo cieszyć oczy widokiem ogródka w zimowej scenerii.

Połowa stycznia, a zima... to pojawia się, to znika... Ciekawe co będzie dalej, czy ta tendencja utrzyma się aż do wiosny, a może zima w końcu zostanie na dłużej... Jak do tej pory mamy zdecydowanie jesienne klimaty przeplatane zimowymi epizodami ze śniegiem i mrozem... 

Gdy patrzę na  śnieg zamieniający się w kropelki wody iskrzące w słońcu, nie mogę oprzeć się uczuciu, że wiosna czai się gdzieś niedaleko... 

Ostatnia dekada stycznia pod znakiem łagodnej zimy. Ogródek przykryty śniegiem, temperatura na niewielkim minusie. Oby tak dalej, aż do wiosny. 

I można byłoby powiedzieć, że styczeń upływa w spokoju, lenistwie, że jest taki senny, że nic się nie dzieje, gdyby nie wydarzenia sportowe. Najpierw nasi siatkarze... zaraz potem ME w piłce ręcznej, na dodatek rozgrywane w Polsce. Jak tu się nudzić przy tak ogromnej dawce emocji, przy tylu radosnych chwilach. Piszę to po trzecim meczu fazy grupowej naszych szczypiornistów z jakże utytułowaną drużyną francuską. Francuzi w ciągu ostatnich ośmiu lat trzykrotnie zdobywali tytuł najlepszej drużyny świata, dwukrotnie złoto na Igrzyskach Olimpijskich i dwukrotnie mistrzostwo Europy. Gwoli przypomnienia, wygraliśmy z nimi 31:25 i to w jakim stylu. Wreszcie grała cała drużyna i chyba to najbardziej zaskoczyło Francuzów. Przed meczem, wiadomo, obawiali się naszego fenomenalnego bramkarza S. Szmala i świetnego "bombowca" B. Jureckiego, choć Jurecki, na ich szczęście, z powodu kontuzji mógł nie zagrać, a jeżeli już, to na pewno nie na swoim wysokim poziomie. Francuzi czuli się zwycięzcami jeszcze przed meczem. Uważali, że dodatkowo pomogą im pełne trybuny naszych kibiców (15tys.), bo przecież jak idzie źle gospodarzom, a przecież pójdzie, to zaczynają się kłopoty... a tu taka niespodzianka... Polacy grali jak z nut. Wspaniale zaprezentował się Karol Bielecki, notabene Sandomierzanin. Trzymam kciuki za naszych. 

A na dworze - leniwie spadające płatki śniegu coraz szczelniej otulają ogródek... 

Koniec stycznia ... początek wiosny ?

Ostatnie dni stycznia bez śniegu. Temperatura na plusie (powyżej 6st.). Śnieg stopił się w oczach. W ogródku panuje wczesnowiosenna atmosfera. 

    

Aktualności Album Galeria  Księga Gości Kontakt

Powrót na stronę główną

Copyright H&W Krupińscy
Wszelkie prawa zastrzeżone