sierpień...
żar tropików...
Pierwszy
sierpnia, pogoda jak zaczarowana... ciągle upał...
|
Tydzień
po wertykulacji trawa nieco odżyła, choć niepokojące są
gołe, na szczęście, niewielkie place. W tych miejscach
trawa mogła po prostu uschnąć. W sunie, nie ma się co
dziwić, cały tydzień bardzo gorący, a i deszczu było
jak na lekarstwo. Muszę uzbroić się w cierpliwość, bo
na razie jest za sucho żeby coś z tym robić. Jak popada na tyle, że gleba będzie
wystarczająco mokra, dosieję trawę.
|
|
Następnego
dnia pani Aura podarowała nam chwila oddechu. Termometr pokazywał
koło 20 stopni. W nocy nawet padało. A później żar tropików.
Temperatura bliska 40. stopni.
W
lipcu usunęłam przekwitłe
kwiaty z tawuł japońskich,
krzewuszki, białej róży. Po tym zabiegu na roślinach pojawiły
się nowe kwiaty.
|
|
|
|
|
krzewuszka
|
tawuła chińska
|
|
|
|
|
róża
okrywowa "Alba Meidiland"
|
Pierwszych,
wiosennych bratków już nie ma. Zaatakował je najprawdopodobniej
jakiś grzyb i wszystkie uschły. Z nasion wyrosły
nowe bratki i już niektóre z nich kwitną. Może te będą miały więcej szczęścia
i żadna choroba ich nie dopadnie.
Miejsce,
gdzie w zeszłym roku rosły lwie paszcze, wiosną zostało
opanowane przez maki. Już na początku lipca, przekwitły. Wyrwałam je z korzeniami. Na powstałym pustym miejscu
zobaczyłam rachitycznie wyglądające
siewki lwich paszczy. Zagłuszone przez maki, a co za tym idzie, ciągły brak dostępu
do światła odbił się niekorzystnie na ich kondycji. Zmiana
warunków, głównie dostęp do światła był dla nich zbawienny.
Wzmocniły się. Pierwsze kwiaty pojawiły się już w lipcu.
Obecny
rok jest wyjątkowo gorący i suchy. Bardzo dotkliwie odczuł to
zwłaszcza jeden z czterech różaneczników. Pąki nie zdążyły mu
się rozwinąć, w końcu uschły. Zaczęły też przysychać liście.
Podlewanie nie przynosiło zadawalających efektów. Myśleliśmy o
przesadzeniu różanecznika wiosną przyszłego roku.
Niestety, z każdym dniem wyglądał coraz gorzej. W zeszłym
miesiącu zdecydowaliśmy się przenieść go w inne miejsce.
|
Teraz rośnie w półcieniu.
W jego pobliżu nie ma dużych drzew. Zaczął wypuszczać
nowe listki, a nawet pąki. Doczekaliśmy się już kilku
kwiatów. Mam nadzieję, że zima nie będzie ciężka
i nasz różanecznik ją przetrzyma.
|
|
|
różanecznik
|
Dalej
kwitną eukomisy dwubarwne, powojnik Clematis Purpurea Plena
Elegans, rozwary, goździki brodate, rudbekie, budleja,
smagliczki...
I
na razie to wszystko w temacie ogródka. Teraz pora na poranny
spacerek, bo później,
przy temperaturze bliskiej 40.
stopni w cieniu, zdecydowanie niewskazany.
Wkrótce
bocian zamaszystym krokiem poszedł w stronę skarpy. Wszedł na schody i
rozglądając
się na lewo i prawo ruszył
w górę. Nawiasem mówiąc widok boćka chodzącego po schodach
jest, jak dla mnie, dość osobliwy. Po
pokonaniu kilku stopni zszedł na świeżo
skoszoną trawę.
Koszenie odsłania i płoszy gryzonie, owady, żaby, ślimaki, dając
ptakom łatwy dostęp do pożywienia. Bociany wiedzą kiedy trawa jest koszona, ponieważ
czują jej zapach, oczywiście pod warunkiem, że od łąki wieje
wiatr w ich kierunku. Potrafią wtedy wyczuć go z odległości
kilku a nawet kilkunastu kilometrów.
Rodzina
łabędzi w komplecie. Czwórka młodych rośnie jak na drożdżach.
A
teraz, po raz pierwszy na naszej stronie największy z brodźców
- kwokacz.
Kwokacz
(brodziec kwokacz) w Polsce podlega ścisłej ochronie gatunkowej.
|
7
sierpnia - temperatura spadła do 20. stopni, wreszcie pada, wreszcie ogród w strugach wody,
a ja siedzę pod przemakalnym ogrodowym parasolem. Czuję
kojące krople wody... co za wspaniałe uczucie... A
jeszcze wczoraj 38 stopni w cieniu...
|
|
Trochę
deszczu a ogródek nie do poznania...
Po
południu przestało padać,
temperatura, zaledwie 23 stopnie... można odetchnąć i w końcu
wziąć się za robotę w ogródku. Niestety, wkrótce temperatura
poszybowała w górę.
16
sierpnia... Koniec tropikalnej temperatury, mam nadzieję, że na dobre... idzie
ochłodzenie, co najmniej 10 stopni w dół... może nawet popada deszcz... prognozy są obiecująca...
Ostatnia
dekada sierpnia, prognoza pogody sprawdziła się w 100.
procentach. Poda deszcz, momentami bardzo obficie, temperatura
dochodzi maksymalnie do 25 stopni. Noce i poranki chłodniejsze, nie
brakuje też słońca i pogodnego nieba... póki co wszystko jest jak
trzeba :)
I
jeszcze kilka fotek ptaków. Czaple
białe, duże, majestatyczne,
śnieżnobiałe wodne ptaki brodzące.
|
Przez
wiele lat były masowo odławiane i zabijane dla swoich ozdobnych,
efektownych piór grzbietowych noszonych w szacie godowej. Z
powodu presji i prześladowań ze strony ludzi, czaple białe
stały się wyjątkowo płochliwe. Szybko zauważają ruch i
obecność człowieka, uciekają przy najmniejszym podejrzeniu
zagrożeniem, a co za tym idzie, są bardzo trudne do obserwacji i
fotografowania. Czaple białe zazwyczaj wybierają odludne, dzikie
zakątki.
(zdjęcie z 10.05.2026)
|
|
|
czapla
biała
|
Podejście
do nich na odległość mniejszą niż 100 metrów jest wręcz
niemożliwa... ale nie tym razem... Idealna
pogoda na spacer. Uzbrojeni w aparaty ruszyliśmy na fotograficzne
łowy, tym razem w stronę Bulwaru Piłsudzkiego. Bezpośrednio przed wejściem na bulwar mąż
skręcił wprost na wał wiślany. Miał nadzieję, że wreszcie
zobaczy zimorodka. Ja poszłam na bulwar, a tam tłumy
spacerowiczów. Na taki widok mina mi zrzedła. O zdjęciach ptaków nie ma
co myśleć. Jakże się
myliłam. Już przy samym wejściu, w Starym Porcie zauważyłam
białą czaplę. Widok był niesamowity. Tłum ludzi i ona, śnieżnobiała
piękność. Usiadłam na trawie naprzeciw niej w odległości
zaledwie 15. metrów. Cała w skowronkach przyglądałam się
ptakowi. W końcu wyciągnęłam aparat i tak zwyczajnie, bez żadnego
kamuflażu, robiłam zdjęcia. Czapla nie zwracała na mnie żadnej
uwagi, zresztą nie tylko na mnie, właściwie wszystkich ignorowała.
Ze
stoickim spokojem brodziła w wodzie zainteresowana głównie tym,
co się w nie znajduje. Tego dnia zrobiłam jej przeszło 400 zdjęć.
Mąż wkrótce dołączył do mnie i jeszcze zrobił drugie tyle
fotek, jak nie więcej... bo kto wie, kiedy, a może, czy w ogóle trafi nam się
taka czapla ignorantka...
Tego
dnia mężowi po raz pierwszy w tym roku udało się zobaczyć
zimorodka i przy okazji zrobić kilka fotek.
Głównym
powodem zniknięcia zimorodków w tym roku w Polsce była wyjątkowo surowa, mroźna i długa
zima na początku 2026r.
|
Zimorodki żywią się wyłącznie
małymi rybami, które łowią, pikując do wody. Gdy
rzeki, stawy i jeziora pokrywają się grubą warstwą
lodu, ptaki te tracą dostęp do swoich łowisk. Przez długo
utrzymujące się mrozy zimorodki, które zdecydowały się
zimować w naszym kraju, masowo ginęły z wycieńczenia i
głodu.
|
|
|
zimorodek
|
Ostatni
dzień sierpnia. Już od rana piękna słoneczna pogoda. Temperatura
bliska 30. stopni.
|
Czapla biała brodzi, aż trudno uwierzyć,
na środku Wisły, było nie było, królowej polskich rzek.
|
|
|
czapla
biała
|
Mniejsze
ptaki zdecydowanie wolą żerować na obrzeżach łach, które
powstały w wyniku niskiego stanu wody na Wiśle.
Po
południu
nagła zmiana pogody...
|
Zaczęło
padać i to intensywnie... opadom towarzyszyły odgłosy
burzy.
|
|
|