styczeń... powiało
zimą...
Pierwszy
dzień nowego roku pochmurny z niewielką ilością śniegu.
Termometr pokazuje 4 stopnie na minusie. Ot taka łagodna
zima, przynajmniej u nas.
Niestety,
większość kraju tonie w śniegu. Zima śnieżna, piękna, to
fakt, ale, jak to mówią, kij ma dwa końce. Z jednej strony
wspaniałe widoki, możliwość uprawiania sportów zimowych, żyć
nie umierać. Z drugiej, już nie tak radośnie. Ruch na drogach w
wielu miejscach sparaliżowany. Mimo wysiłku, służby drogowe
przegrywają z intensywnymi opadami i zawiejami śnieżnymi.
Kilka
dni później bez większych zmian w pogodzie. Właściwie jest
tylko więcej pogodnego nieba. A to akurat nie martwi. Ogródek
przykryty śnieżną pierzynką odpoczywa w najlepsze... A my na
spacerek, nad Wisłę rzecz jasna. Pogoda niezła, może uda się
zrobić kilka fajnych fotek... liczymy na ptaki...
I
nie przeliczyliśmy się. Stali mieszkańcy nie zawiedli. Mam na
myśli kaczki krzyżówki, czaple, łabędzie. Nie zabrakło kormoranów i mew. Są też
ptaki wędrowne: gągoły i nurogęsi.
|
W
drodze powrotnej mąż ustrzelił parkę zziębniętych
kawek.
|
|
|
kawki
|
Udało
się zrobić kilka fotek sójce. Na każdej z inną fryzurą
;)
7
stycznia, i u nas zaczyna padać śnieg. Temperatura spada. Rano
było -8 stopni.
Następnego dnia jeszcze dopadało... i nawiasem mówiąc, dalej
pada. Temperatura nad ranem spadła do -15 stopni. Coraz mniej
podoba mi się taka mroźna zima...
Nad
Wisłą
coraz więcej ptaków.
Ostatnio
widzieliśmy również czernice.
Na
zdjęciu wśród stada ptaków na Wiśle zauważyliśmy
jedną białą kaczkę. Możliwe, że kolejne
wkrótce przylecą.
|
To prawdopodobnie tracz
bielaczek (samiec) - gatunek średniej wielkości wędrownego
ptaka wodnego z rodziny kaczkowatych.
|
|
|
...
|
12 stycznia, to prawdopodobnie,
przynajmniej według prognoz, ostatni taki zimowy dzień. Od jutra
temperatura ma iść w górę. Póki co mamy śnieżną, choć już
nie tak mroźną zimę.
Zdjęcia
naszego ogródka, nie da się ukryć, takie black and white. 16 stycznia,
bezchmurne niebo, temperatura 1 stopień na plusie. Po dwóch
cieplejszych dniach, w ogródku jest trochę mniej śniegu.
Spragniona kolorów innych niż na ostatnich zdjęciach, ruszyłam
na łowy. Jeden kolor, w postaci błękitnego nieba już zafundowała
mi Pani Aura. O inne było zdecydowanie trudniej. Nie byłam
wybredna. Brązowa gałązka, zielony, żółty, czy pomarańczowy
listek, to już coś. Różowe owoce śnieguliczki, zdecydowanie
więcej. A intensywna czerwień owoców berberysu, to dopiero piękny,
energetyczny kolor. A to wszystko na tle błękitu nieba, w blasku
promieni słonecznych.
Od
razu zrobiło mi się cieplej, zwłaszcza, że ostatnie prognozy
pogody nie są optymistyczne dla zmarzluchów
takich jak ja. Po krótkim ociepleniu wraca mroźna zima i to bez
widoku na jakiekolwiek ocieplenie.
|